"Muzykę mamy we krwi. W duszy. Ludzkie życie, czy to koczowniczego łowcy z epoki paleolitu, czy współczesnego ucznia szkoły średniej, bez niej byłoby niekompletne. Ona gra na naszych uczuciach. Inspiruje nas. Pomaga zapamiętać ważne wydarzenia i dla wielu ludzi na świecie jest formą kultu. Muzyka jest... no cóż, jest życiem."
Słowem wstępu, zanim przejdziemy do recenzji — blog został przeniesiony. Wcześniej działałyśmy pod nazwą "Z biblioteczki Wiedźm" (https://nothing-without-words.blogspot.com/). Blog został zamknięty i przeniesiony na nową stronę i pod nową nazwę "Biblioteczka Czarownic. Tak wiem, kreatywnie, ale nie chciałyśmy odchodzić za bardzo od starej nazwy. Skąd ta zmiana? Wcześniej prowadziłyśmy bloga w trójkę — niestety Asaial zrezygnowała z prowadzenia go, ze względu na brak czasu. Do tego Facebook i Instagram z nieznanych nam powodów zaczął blokować linki do naszych postów, co bardzo ucięło nam zasięgi. Bardzo nam się podobało prowadzenie bloga, poznawanie nowych ludzi, książek, filmów czy seriali. Dawało nam to też motywacje by przeczytać powieść, która od dawna zalegała na półce, dlatego nie chciałyśmy z tego rezygnować. Wróćmy do recenzji!
Książkę kupiłam już dawno temu w księgarni BookBook, którą mi już niestety w mieście zlikwidowali. Wypatrzyłam ją na jednym ze stoisk z promocjami. Trafiały tam najczęściej książki lekko poniszczone, czasami bywały w gorszym stanie. Jednak ta miała tylko w jednym miejscu lekko naderwaną kartkę. O autorze wcześniej nie słyszałam, jednak opis był na tyle interesujący, że zakupiłam ową lekturę.
Fascynująca podróż po świecie pełnym przerażających monstrów z legend i… rzeczywistości.
Mieszkają w cieniu - w głębi lasu, w mroku nocy, w ciemnych zakamarkach naszych umysłów. Mówią o nich legendy i przesądy, średniowieczne zabobony i bajania przekazywane z pokolenia na pokolenie: o wilkołakach i wendigo, poltergeistach i wampirach, goblinach i mściwych duchach.
W tej pięknie ilustrowanej książce gospodarz bestsellerowego podcastu „Lore” i serialu jest naszym przewodnikiem w fascynującej podróży po historii tych przerażających stworów, badającym nie tylko legendy, ale także to, co one mówią o nas samych.
Aaron Mahnke prowadzi nas na odludne tereny Pine Barrens w New Jersey, zamieszkiwane przez osławionego diabła o czerwonych ślepiach. Pokazuje potworne przypadki kanibalizmu - niektóre oficjalnie udokumentowane, inne będące jedynie wytworem wyobraźni... być może. Odwiedza słabo oświetlone pokoje, w których odbywają się seanse spirytystyczne, europejskie wioski nękane przez gremliny, a nawet Key West na Florydzie, siedzibę demonicznej lalki imieniem Robert.
W swojej książce Aaaron Mahnke uświadamia nam, że czasem prawda jest bardziej przerażająca niż najbardziej wyszukane fantazje.
[opis wydawnictwa]
Książka zaciekawiła mnie już od pierwszych stron. Autor skupia się na wyjaśnieniu legend oraz pochodzenia przeróżnych istot. Mnie osobiście bardzo zaciekawił fragment o wampirach, wilkołakach oraz demonicznej lalce imieniem Robert. Jest to swego rodzaju kompendium wiedzy o istotach nadprzyrodzonych. Nie brakuje tu elfów, człowieka-ćmy, czy przypadków opętania. Niektóre historie potrafią przyprawić o dreszcze.
Styl autora jest bardzo interesujący, wydaje się to zwykłą gadką z dawką humoru, jednak ma coś w sobie co przyciąga czytelnika, przynajmniej ja miałam takie odczucia. Dodatkowego klimatu dodają świetne ilustracje wykonane przez M.S. Corey'a. Na końcu książki możemy znaleźć bibliografię, z której korzystał autor, jeśli chcielibyśmy dowiedzieć się więcej na własną rękę. Podoba mi się to, że książka jest oparta na jego podcastu Lore. Podcast można znaleźć pod tym linkiem: https://www.lorepodcast.com/
Podsumowując dla osób, które lubią tego typu książki, jest to strzał w dziesiątkę. Autor w bardzo ciekawy sposób przybliża nam historię istot, które towarzyszą nam często w powieściach fantasy. Jest to dobra odskocznia, coś innego niż zwykle. Czy polecam? Zdecydowanie! Na pewno sięgnę po kolejną książkę autora, a także z chęcią posłucham jego podcastu!
Styl autora jest bardzo interesujący, wydaje się to zwykłą gadką z dawką humoru, jednak ma coś w sobie co przyciąga czytelnika, przynajmniej ja miałam takie odczucia. Dodatkowego klimatu dodają świetne ilustracje wykonane przez M.S. Corey'a. Na końcu książki możemy znaleźć bibliografię, z której korzystał autor, jeśli chcielibyśmy dowiedzieć się więcej na własną rękę. Podoba mi się to, że książka jest oparta na jego podcastu Lore. Podcast można znaleźć pod tym linkiem: https://www.lorepodcast.com/
Podsumowując dla osób, które lubią tego typu książki, jest to strzał w dziesiątkę. Autor w bardzo ciekawy sposób przybliża nam historię istot, które towarzyszą nam często w powieściach fantasy. Jest to dobra odskocznia, coś innego niż zwykle. Czy polecam? Zdecydowanie! Na pewno sięgnę po kolejną książkę autora, a także z chęcią posłucham jego podcastu!

Może się powtórzę, ale ogromnie się cieszę, że wróciłyście do gry. Mam nadzieję, że tym razem obejdzie się bez komplikacji i będziecie mogły bez problemu umieszczać linki w sieci, coby był ruch. Co jak co, ale blog bez czytelników tak właściwie nie istnieje... Tak, wiem – żadna nowość. Ale do brzegu.
OdpowiedzUsuńPrzyznam, że dotąd nie skupiałam się aż nadto na tej książce. Czytałam o niej co nieco i na tym się to kończyło i... popełniałam błąd. Co jak co, ale swego czasu byłam zafascynowana wampirami czy wilkołakami. Może nie zagłębiałam się aż nadto w ich historię i nie sięgałam po wybitne dzieła z tego gatunku (cóż, nie chciałam sobie niszczyć idealnej wizji krwiopijców i „pchlarzy” 😅), ale w sumie byłoby ciekawie to zmienić. Poniekąd już nieco nadrobiłam materiał, ale może ten pan powie mi coś, o czym jeszcze nie wiem? 🤔 Trzeba zapisać sobie ten tytuł!
Życzę powodzenia w kolejnej próbie blogowania. Oby tym razem było o nieeebo lepiej! 🖤
Dziękujemy! Również się cieszymy, że możemy wrócić, oby Facebook był nam tym razem przychylny 😄
UsuńCo do książki, na początku czytając inne opinie miałam mieszane uczucia co do niej, ale po pierwszych stronach, które wyjaśniły mi skąd tak naprawdę wzięła się idea wampirów i innych stworzeń - pokochałam ją! Do tego te ilustracje!😍 Polecam się przyjrzeć jej bliżej! ^^ Co do autora- intryguje mnie druga książka o najgorszych ludziach, którzy chodzili po świecie- również brzmi ciekawie 🤔
Zyczę aby znów blogowanie sprawiało Wam mnóstwo radości, a półki wstydu malały! Co do samej książki to tytuł LORE przypomina mi o rp i nic nie mogę na to poradzić. Chociaż przecież prowadzi nas po potworach więc to nawet pasuje, no nie? :D Widzę tylko to przed oczami :D
OdpowiedzUsuńZ zainteresowaniem sięgnę po książkę, coś innego, a jednak w moim ulubionym klimacie czytelniczym. :)
OdpowiedzUsuńBardzo lubię humorystyczny styl autora. Czytałam druga część LORE (tę zieloną) i bardzo mi się podobała.
OdpowiedzUsuń