-Dlaczego? – Uderzyłam pięściami w stół. – Dlaczego nie możesz mi uwierzyć? Dlaczego mi nie ufasz?
-Ponieważ jesteś człowiekiem, Cécile. Możesz okłamać nawet samą siebie.
-Ponieważ jesteś człowiekiem, Cécile. Możesz okłamać nawet samą siebie.
Czasami trzeba zrobić coś niewyobrażalnego. Od pięciu stuleci trolle nie mogą opuszczać miasta pod ruinami Samotnej Góry. Więzi je klątwa czarownicy. Przez wieki wspomnienia o ich mrocznej i złowrogiej magii zatarły się w ludzkiej pamięci.
Niespodziewanie pojawia się przepowiednia o związku, który złamie potężne zaklęcie. W Cécile de Troyes rozpoznano kobietę z przepowiedni. Zostaje więc porwana i uwięziona pod górą. Od pierwszej chwili w podziemnym mieście dziewczyna myśli tylko o jednym – o ucieczce. Trolle, które ją uprowadziły, są jednak inteligentne, szybkie i nieludzko silne. Porwana musi czekać na właściwy moment i stosowną okazję.
Z biegiem czasu dzieje się coś niezwykłego – w sercu Cécile kiełkuje uczucie do tajemniczego księcia, z którym została związana ślubem. Dziewczyna poznaje kolejne osoby, nawiązuje przyjaźnie i powoli uzmysławia sobie, że może być jedyną nadzieją dla mieszańców zniewolonych przez trolle czystej krwi. W mieście wybucha bunt. A Tristan, jej książę i przyszły król, jest jego tajnym przywódcą.
W miarę zanurzania się w świat skomplikowanych intryg politycznych podziemnego świata Cécile przestaje być córką prostego rolnika, staje się księżniczką, nadzieją całego ludu i czarownicą obdarzoną mocą dość potężną, by na zawsze zmienić Trollus, podziemne miasto.
[opis wydawnictwa]
Muszę przyznać, że książka bardzo mnie wciągnęła od samego początku. Cała akcja toczy się w średniowieczu w wykreowanym przez autorkę świecie. I muszę przyznać, że Danielle świetnie sobie z tym poradziła. Świat, który stworzyła jest interesujący, inny niż zazwyczaj spotykamy w fantastyce i tego mi właśnie ostatnio brakowało. Chociaż bardzo lubię ten gatunek, to powielane schematy w tych powieściach zaczynały mnie już męczyć. Autorka zdecydowała się na trolle i moim zdanie świetnie poprowadziła ich historię. Podoba mi się, że z każdym rozdziałem dowiadujemy się o nich czegoś nowego.
Sam zamysł wplątania w fabułę trolli jest dla mnie czymś intrygującym. W fantastyce, po którą zazwyczaj sięgam nigdy owe stwory się nie pojawiały. Z początku nie pasowało mi to, że niektóre trolle były...piękne. Zawsze było przyjęte, że trolle to odrażające kreatury i gdy Cécile pierwszy raz spotyka Tristana i uważa go za najprzystojniejszego chłopaka jakiego widziała... Ah...Nie pasowało mi to. Jednak z biegiem czasu autorka jedną rozmową głównych bohaterów sprawiła, że przestało mi to przeszkadzać.
Nie mogę tutaj nie wspomnieć o niespodziewanych zwrotach akcji, które zdarzają się dość często. Co tylko urozmaica fabułę i sprawia, że staje się mniej przewidywalna. Jedyne co jest oklepane w owej serii, to motyw miłości między Cécile i księciem trolli Tristanem, autorka urozmaiciła go trochę łącząc bohaterów rytuałem, dzięki, któremu oboje odczuwają swoje emocje. Nie brakuje tu też magii, która jest bardzo ciekawie opisana w książce. Bardzo się cieszę, że nie jest to tak jak w przypadku Wiedźmy morskiej i ta magia jest tutaj bardzo widoczna. Od magii trolli, przez niewinnie zaklęcia uzdrawiające, po potężne zaklęcia rzucane za pomocą magii krwi.
Styl autorki jest bardzo przyjemni i lekki. Jedynym problemem były imiona niektórych bohaterów, szczególnie te prawdziwe. Jednak nie przeszkadza to tak bardzo. Podobało mi się, że mieliśmy szansę poznać historię z dwóch perspektyw - Cécile i Tristana. Była jedna rzecz, która bardzo mnie bolała - były to błędy w wydaniu. Zdarzało się, że osoba, która tłumaczyła książkę, zmieniała płeć bohaterom.
Co do postaci, to muszę przyznać, że bardzo polubiłam główną bohaterkę. Cieszę się, że Cécile nie okazała się kolejną płytką i lekkomyślną postacią, jak to często bywa. Chociaż wychowywana była od samego początku na miejską dziewczynę, to jednak życie na wsi nauczyło ją radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Chociaż popełniała czasami błędy, to potrafiła wyciągnąć wnioski i przekształcić sytuacje na swoją korzyść.
Jeśli chodzi o Tristana... Miałam co do niego mieszane uczucia. Z początku dał się poznać z nieciekawej strony, jednak z czasem pokazał, że to tylko pozory. Z czasem zaczęłam się do niego przekonywać.
Bohaterami pobocznymi, których bardzo polubiłam to bliźniacy Victor i Vincent. Dwójka, która ciągle ze sobą rywalizowała. Z nimi zdecydowanie nie można było się nudzić. Rywalizowali o tytuł, jednak było widać było między nimi więź, która wydawała się dla nich ważniejsza niż przydomek barona.
Muszę tu również wspomnieć o Marcu, który był od początku przyjaźnie nastawiony do Cécile. Mogła na nim polegać w trudnych chwilach. Do tego jego historia...
Podsumowując. Jeżeli szukasz czegoś nowego, czegoś co wychodzi trochę poza schematy, intrygującej historii, ciekawych bohaterów, czy magii - to jak najbardziej polecam. Tylko trzeba przymknąć oko na błędy w wydaniu... Ja z przyjemnością na pewno zabiorę się za kolejny tom owej serii.

